Wywiad z zespołem Republika

TESTAMENT GC

Republika już nie istnieje.
Teraz chcemy dokończyć to, - co przygotowywaliśmy
z Grzegorzem, utrwalić dorobek zespołu.

 

Miesiąc po śmierci Grzegorza Ciechowskiego w mieszkaniu na warszawskim Zaciszu, gdzie zmarły 22 grudnia lider Republiki urządził pracownię i domowe studio nagraniowe, trzej pozostali członkowie zespołu i jego menedżer przygotowują do zgrania nowe piosenki Republiki.

Robert Leszczyński: Od śmierci Grzegorza minął miesiąc. Pozbieraliście się już po tym szoku?

Leszek Biolik, basista: Nie bardzo, teraz uświadamiamy sobie, jak Grzegorz był dla nas ważny. Chłopcy grali z nim od początku Republiki, ponad 20 lat. Ja kilka lat mniej, od pierwszych koncertów Obywatela GC. Jurek był jego menedżerem jeszcze dłużej.

Sławek Ciesielski, perkusista: Dużo czasu minie, zanim się pozbieramy.

Jerzy Tolak, menedżer: Dla nas to wszystko jest jeszcze zbyt świeże, wiec nic oczekuj, że otrzymasz odpowiedzi na wszystkie swoje pytania. My sami jeszcze nie zawsze wiemy, co dalej. Powoli do tego dochodzimy. Nie gonimy z czasem, żeby wykorzystać jakąś tam koniunkturę. Do wszystkiego podchodzimy w sposób wyważony i powoli.

Co zamierzacie?

JT: Republika już nie istnieje. Teraz zależy nam na dokończeniu tego, co przygotowywaliśmy z Grzegorzem, na utrwaleniu dorobku zespołu.

Czego nie zrobicie na pewno?

Zbyszek Krzywański, gitarzysta: Nie wyjdziemy na scenę z nowym wokalistą. Nie nagramy pod tym szyldem nowej płyty.

JT: Nazwa Republika jest tak silnie związana z Grzegorzem, że dalsze granie pod tą nazwą bez niego nie mieściłoby się w głowie.

A co jest do wydania?

JT: Obiecaliśmy nową płytę na wiosnę i ona będzie, tyle że koncertowa. -Planowaliśmy to od dawna.

Jaka to będzie płyta?

ZK: To się okaże, bo materiału koncertowego jest bardzo dużo. Są różne koncepcje.

JT: Na przykład taka. żeby zrobić płytę z koncertów zagranych w radiowej "Trójce" - było ich kilka na różnych etapach działalności zespołu, zostały nagrane w podobnych warunkach akustycznych i na dobrym sprzęcie.

A premierowa płyta, nad którą pracowaliście latem ubiegłego roku?

ZK: Tej płyty nie będzie. W Zdunowicach, gdzie zainstalowaliśmy latem studio, nagraliśmy partie instrumentalne do wszystkich kompozycji na premierową płytę. Musieliśmy jednak przerwać prac?, bo przesunięto premierę "Wiedźmina" i zabraliśmy się do nagrywania muzyki filmowej. Dlatego Grzegorz nie zdążył nagrać wokali i nie napisał wszystkich tekstów.

LB: Zaśpiewał jednak kilka piosenek w wersji demo i pracujemy teraz nad tym, żeby można było te wersje wykorzystać.

Ile będzie nowych piosenek?

ZK: Tylko trzy. Dwie z nich to prehistoria Republiki-graliśmy j e kiedyś na koncertach, ale nigdy nie nagraliśmy. Grzegorz postanowi! je nagrać i wydać na nowej płycie. Trzeci utwór jest premierowy.

JT: Dołączymy je do albumu koncertowego na osobnej płycie.

A reszta?

ZK: Osiem utworów trafi do szuflady. Nie mamy na nie pomysłu. Wydawanie ich w wersji instrumentalnej byłoby niezgodne z intencjami Grzegorza. Staramy się tyko realizować jego pomysły. Koncert we Wrocławiu też był zaplanowany przez Grzegorza.

Jaki koncert?

JT: W październiku organizatorzy Festiwalu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu wyrazili chęć zorganizowania koncertu z piosenkami Republiki śpiewanymi przez młodych aktorów. Zagrać miała Republika. Grzegorzowi pomysł bardzo się spodobał. Śmiał się, że będzie musiał nauczyć się chórków do swoich piosenek.

Jakie to mają być piosenki?

JT: Nagrania wybrał reżyser koncertu. To najbardziej znane utwory: ,J3iaia flaga", ,,Śmierć w bikini", "Kombinat", "Scxy doll", "Moja krew", ,Psy Pawiowa", "Obcy astronom". Klasyki, Spektakl ma być pokazany w telewizji 16 marca.

LB: Grzegorzowi zależało na tym koncercie, a my postanowiliśmy wykonać to zobowiązanie. Na klawiszach zamiast niego zagra Sławek Piwowar, który grał w zespole Obywatela GC. Jednak śmierć Grzegorza zmienia wymowę tego koncertu. To bardzo ważne, żeby nic puścić w eter czegoś, na co on by się nie zgodził. Zgodził się na koncert ?. muzyką Republiki i tak ma pozostać. Nie chcemy, żeby zrobił się z tego koncert pożegnalny, wspominkowy, jakieś "Tribute To Grzegorz Ciechowski".

ZK: Zdajemy sobie sprawę, że taki odbiór będzie nieunikniony. To będzie w istocie pożegnanie nie tylko Grzegorza, ale też zespołu. Jednak nie trzeba tego podkreślać.

Czy istnieją jakieś "dzieła rozproszone" Republiki - nieznane utwory nagrane do szuflady, odrzucone z płyt, grane na koncertach, ale niewydajne na płytach? W przypadku takich wykonawców jak Hendrix, The Beatles czy The Doors z tego powstała osobna dyskografia.

JT: Grzegorz pisał "na styk". Wszystko, co komponował, wchodziło na płyty. Nic nie zostawało w szufladzie.

ZK: On unikał "dzieł rozproszonych". Raz tylko zagraliśmy cudzy utwór - ,,Nie przejdziemy do historii" w Opolu na koncercie poświeconym Klenczonowi. Byliśmy zdziwieni, że Grzegorz się zgodził, a zgodził się dlatego, że postanowiliśmy zagrać to w stylu "Hey Joe" Hendriksa.

JT: W archiwum Republiki jest mało nagrań i rejestracji telewizyjnych. To zaledwie kilka programów zrobionych przy okazji wydawanych płyt, parę występów na festiwalach.

Niedawno wyszła remasterowana pierwsza płyta Republiki "Nowe sytuacje". Będą następne?

JT: Zgodnie z planem zostaną wydane w ten sposób wszystkie płyty zespołu. To jest ważne również dlatego, że nakłady tych płyt zostały wyczerpane.

ZK: I bardzo dobrze, bo po remasteringu zabrzmią o niebo lepiej. Stwierdziliście, że Republika, jaką znamy, nie istnieje.

Co będzie z Wami?

LB: Czuję, że straciłem oparcie, już wcześniej jednak robiłem różne rzeczy samodzielnie. Po płycie Martyny Jakubowicz i pierwszej płycie Fiolki pracuje nad drugą jej płytą. Dostałem dwie nowe propozycje. Z Fiolką gram też koncerty. To ważne, bo lubię występować na scenie." Jest też kilku wykonawców, których bardzo szanuję i z którymi chciałbym coś zrobić.

Więc może jakaś nowa formacja?

JT: Każdego znas czeka samodzielność. Straciłem grunt pod nogami. Ostatnie 15 lal było ściśle związane z Grzegorzem, bo menedżerowałem i Obywatelowi GC, i Republice, i artystom, z którymi Grzegorz współpracował: Justynie Steczkowskiej, Kasi Groniec czy Atrakcyjnemu Kazimierzowi. Ale branży na pewno nie zmienię.

ZK: W ostatnich latach byłem mocno zaangażowany w pracę z Grzegorzem. Były m.in., dwa filmy. Razem nagrywaliśmy muzykę do ..Wiedźmina", więc kiedy go zabrakło, będę musiał sam dopilnować jej nagrania do serialu telewizyjnego. W ubiegłym roku zacząłem pracę nad przedsięwzięciem z pogranicza rocka i współczesnej muzyki poważnej. Piszę też muzykę do spektakli teatralnych.

SC: Od pewnego czasu prowadzę własny zespół perkusyjny. Każdy z nas ma jakieś plany, ale mam nadzieję, że w pracy będziemy się co jakiś czas spotykali.

Rozmawiał Robert Leszczyński
Fot. Rafał Mielnik / AG, Arek Scichocki

WSTECZ