KAYAH: 6 aktów kobiecych
Akt III: Pierwsza chórzystka III RP

LUDZIE,
31 marca 2000
Tomasz Lada

W latach 1988-1990 zamieszkała w Wiedniu, udzielając się jako modelka. W Polsce pojawiała się sporadycznie, wspierając głosem nagrania ówczesnych gwiazd, nun. Stanisława Sojki i grupy De Mono.

W roku 1990 Kayah, będąca już w opinii wielu ludzi z muzycznej branży wypaloną gwiazdą, spotkała na swojej drodze Grzegorza Ciechowskiego. Artysta nagrywał właśnie nową płytę pod szyldem Obywatel G. C. - album "Obywatel świata".

Ciechowski: - Zanim spotkałem Kayah, słyszałem wiele dobrego na jej temat. Ale nasze spotkanie przerosło moje oczekiwania. Tryskała wprost pomysłami i hojnie mnie nimi obdarowywała. Była świeża, a jednocześnie bardzo osłuchana. Udział Kayah w nagraniu płyty pomógł mi w dopełnieniu jej oblicza. Przy tym wszystkim była bardzo naiwna. Zaśpiewała kilka razy, a potem dziwiła się, że jest tu aż tak dużo jej głosu. Podobała mi się praca z nią, była inspirująca.

Na początku lat 90. Grzegorz Ciechowski i jego ówczesna partnerka Małgorzata Potocka otworzyli firmę producencką. Na pierwszy ogień poszedł "wesoły, jarmarczny rock'n'roH" w wykonaniu Atrakcyjnego Kazimierza. Główną atrakcją jego albumu "Prawdziwa miłość", zarówno muzyczną (chórki), jak i wizualną, stała się Kayah. Ich wspólna piosenka "lako mąż i niemąż", dzięki programowi "Muzyczna jedynka" w TVP stał się przebojem roku 1992.

Ciechowski: - Wiadomo było, że Kazik Bryndal, czyli Atrakcyjny Kazimierz, nie udźwignie całego projektu. To Kayah miała spinać muzycznie całą płytę. Nie był to element lansowania gwiazdy, po prostu tak się stało. A jej udział w teledyskach? Była szalenie medialna, żywiołowa i naturalna. Z pewnością nie gorsza, a może nawet lepsza od ówczesnych modelek.

Współpraca z Ciechowskim okazała się najdłuższym epizodem w karierze Kayah.

Ciechowski: - Gdy reaktywowaliśmy Republikę, Kayah i jej ówczesny przyjaciel perkusista lose Tor-res pojechali z nami w trasę. Faktycznie stali się dodatkowymi członkami grupy. Kayah oprócz chórków miała w trakcie koncertu swój krótki występ solowy. W jednym utworze towarzyszyliśmy jej na scenie, pozostałe zaś wykonywała, grając też na fortepianie. Słychać to zresztą na naszej płycie "Bez prądu". Jako artystka była w doskonałej formie.

A jako kobieta? Pełna wahań, można nawet powiedzieć, że rozdygotana. Wiedziała, że chce śpiewać, ale nie wiedziała do końca co. Miotała się po między miałkim popem a tym, co rzeczywiście ją interesowało.

Ciechowski: - Pamiętam, jak z jakimś zawstydzeniem pokazała nam swoje piosenki, utwory, które kilka lat później znalazły się na płycie "Kamień". Od początku uważałem, i mówiłem to zresztą, że powinna je nagrać. Później, w pewnym momencie zaproponowała mi, bym tę płytę produkował. Potem się z tego wycofała.

Jerzy Tolak, ówczesny menedżer Ciechowskiego i współpracownik Kayah: - Współpraca Kayah skończyła się, gdy Kazik Bryndal postanowił działać na własną rękę. Kayah postanowiła kontynuować z nim pracę. Zresztą Grzegorz miał wtedy problemy- osobiste i nie było możliwości, by się nią bardziej zajął. Potem jeszcze kilka razy miałem przyjemność pracować z Kasią. Podkreślam: przyjemność, bo to ambitna, pracowita i zdolna dziewczyna. Jedna z niewielu artystek, z którą nigdy nie było problemów. Dlatego, kiedy zwróciła się do mnie, bym negocjował jej pierwszy kontrakt, nie miałem wątpliwości. Potem pojawiły się z jej strony propozycje współpracy, ale byłem już związany z Justyną Steczkowską. Kasia chyba nawet pogniewała się, ale trwało to krótko.

Po Atrakcyjnym Kazimierzu Kayah zaczęła współpracować z zespołem Human, kolejną jedność" zonową atrakcją, wymyśloną przez polski przemysł rozrywkowy. Projekt upadł po chłodnym przyjęciu debiutanckiego albumu.

W tym samym czasie artystka próbowała solowej kariery. Wystąpiła na festiwalu Sopot'95 (nagroda Bursztynowego Słowika), Opole'94 (nagroda burmistrza miasta) i na festiwalu piosenki krajów nadbałtyckich Karshamm'94 w Szwecji (druga nagroda w konkursie). Było o niej głośno, ale wciąż nie miała swojego, prawdziwie autorskiego albumu. W końcu się udało.