Masakra

Po dwóch - powiedzmy sobie uczciwie - nienajlepszych albumach (utwory, do których chciałoby się wrócić, można liczyć na palcach jednej ręki, a i tak nam coś zostanie w zapasie) trudno było oczekiwać przebudzenia Republiki. Wydawało się bowiem, że wbrew matematyce, muzycy sukcesywnie będą rozmieniać się na drobne, tak że nie zostanie już nic z kapitału "Białej flagi", "Sexy Doll" i "Telefonów". Nic jednak bardziej mylnego. "Masakra" wskrzesza dawnego ducha grupy, co podkreśla zdobiący okładkę byk w czarno-białe pasy pod obowiązkowym kątem 45°. Co więcej, można śmiało powiedzieć, że album nazywany przez muzyków trzecią po "Nowych sytuacjach" i "Nieustannym tangu" płytą zespołu przynosi to, co w Republice najlepsze: nowoczesną produkcję, świetne, a nierzadko też chwytliwe kompozycje (to, że obyło się bez zbaczania z kursu w stronę lat 60. i 70., jest zasługą tradycyjnego tandemu Ciechowski-Krzywański), a w tekstach miłość, ironię i autoironię.

Jolka Madziar
Magazyn XL

REPUBLIKA - "Masakra"
Pomaton EMI, 1998