Mocna Republika

W poniedziałek ukaże się "Masakra" Republiki. Pierwszy od trzech lat album zespołu, ale pierwszy od lat 14 interesujący album tej formacji. Piszę to nie jako wróg, ale jako osierocony fan tego zespołu z początku lat 80. Po rozpadzie Republiki w 1986 roku Ciechowski wydał jeszcze dwa znakomite albumy jako Obywatel G.C., ale od dziesięciu lat ani jego albumy, ani reaktywowanej Republiki nie potrafiły wzbudzić, nie tylko zresztą we mnie, większych emocji. Ciechowski stał się cenionym producentem płyt innych artystówm m.in. Justyny Steczkowskiej, i myślałem, że tak już zostanie. A tu proszę- "Masakra" nawiązuje poziomem do dwóch pierwszych, legendarnych albumów i kilku singli z lat 1982-86. Ta sama prostota, surowość i agresja, to samo oryginalne brzmienie oparte na pianinie i ostrych, nieprzesterowanych gitarach, ten sam Ciechowski. Na płycie są albo oster nowofalowe utwory ("Masakra","Mamona"), albo charakterystyczne dla zespołu erotyki. Płyta jest równa - nie ma tu ani jednej słabej kompozycji ani tekstu. Najlepsze to chyba "Mamona" z refrenem : "Ta piosenka jest nagrana dla pieniędzy" i zabawny "Gramy dalej", czyli życie jako teleturniej "Czar Par".

Ta płyta trafiła do mnie tak mocno i łatwo dlatego, że doskonale znam muzyczny i tekstowy język Republiki sprzed lat. Nie wiem, jak zareaguje na to młodzież. To tak, jakby zespół sam się skazywał na rolę dinozaura. No, ale jeżeli nie wymarli jeszcze ludzie, którym się taka muzyka podoba... ?

Robert Leszczyński


REPUBLIKA - "Masakra"
Pomaton EMI, 1998