Masakra

Eksploduje supernova

Grzegorz Ciechowski stwierdził, reklamując nową płytę swojej grupy Republika "Masakra", że tak naprawdę uważa ją za trzeci album Republiki - po "Nowych Sytuacjach" i "Nieustannym Tangu". Trudno się z tym nie zgodzić.
Album "Masakra" mocno związany jest, muzycznie i tekstowo, z okresem "republikańskim", czyli pierwszą połową lat 80. Kto słuchał wtedy Republiki powinien koniecznie zaopatrzyć się w nowe dzieło zespołu. Na pewno się nie zawiedzie. Już na wstępie, w tytułowym utworze, Ciechowski przekonuje, że obce są mu kompromisy. I rzeczywiście, "Masakra" jest daleka od komercji. Ot, taka prawdziwa Republika...
Longplay trwa zaledwie 41 minut, przez co jest dziełem spójnym, świetnie brzmi jako całość, bez znużenia słucha się go od pierwszej do ostatniej kompozycji. Zresztą to kolejny dowód na niedostosowanie się Republiki do standardów, wszak długość większości wydawanych obecnie płyt przekracza godzinę.
Muzycznie wreszcie znów słychać prawdziwą Republikę, a co do jakości dźwięku, to Ciechowski już od czasu Obywatela CG przyzwyczaił nas do perfekcyjnej produkcji. Teksty... GC znów jest w wielkiej formie. Od krytycznych, czasem wręcz prześmiewczych ("Gramy dalej", czy "Mamona" - kapitalny "numer", niemal wyjęty z pierwszych wydawnictw Republiki), do miłosnych, które zawsze dominowały u Ciechowskiego. Mój ulubiony to "Raz na milion lat", promowany w radiu jeszcze przed ukazaniem się "Masakry". Na finał otrzymujemy piosenkę "Koniec czasów", w której Ciechowski wyraża tęsknotę za starymi czasami, w których zdecydowanie było łatwiej odnaleźć samego siebie: "Nie ma o czym pisać, skończyło się, kiedyś wszystko to czułem, a dziś tylko wiem...".
Pozostaje tylko wierzyć, iż Ciechowskiemu nie zabraknie weny, że doczekamy się kolejnego świetnego albumu Republiki, i nie będziemy musieli na niego czekać tak długo. I jeszcze jeden cytat: "Tylko raz na milion, raz na milion świetlnych lat, najpiękniejsza katastrofa - eksploduje supernova".


Paweł Waszkowski

REPUBLIKA - "Masakra"
Pomaton EMI, 1998